sobota, 10 września 2016

Muzyczny Weekend na Skalance #4



  



I tak oto mija kolejny weekend od naszego skalankowego festiwalu.

Bardzo jest trudno oddać słowami nastroje festiwalowe: atmosferę, emocje, wybuchy radości, uśmiechu, dźwięki, muzykę, śpiewy... To wspaniałe, że ludzie, którzy dopiero się poznają, potrafią spędzić ze sobą czas w niewiarygodnie pogodnej i ciepłej atmosferze.
Teraz jest moment na to, aby złożyć serdeczne podziękowania artystom.

Drobniaki                                (dawniej Grosiki)
Stonage Full of Sun
Mały Lekki Ojciec                  (jak niżej)
Pieniądze                                (bez nich nie byłoby nagłośnienia)
NieLubięPoniedziałków
Piotr Zajdek                            (bez niego nie byłoby dźwięku)
Nocny lot

Dziękujemy też wszystkim gościom, którzy przyjechali, aby wspólnie muzykować, śpiewać i słuchać.

Zapraszam do obejrzenia relacji zdjęciowej (autorka: Barbara Iwińska) oraz do kilku dźwiękowych wspomnień.
Do zobaczenia za rok!

Drobniaki
Stonage Full of Sun
Mały Lekki Ojciec
Pieniądze
NieLubięPoniedziałków
Piotr Zajdek
Nocny Lot

a tu link do zdjęć










Niebawem kolejne Święto Chatki! 

W weekend 14 - 16 października odbędzie się:
*blachowanie,
*przyjęcie nowych członków w poczet Stowarzyszenia,
*wieczór magiczno - muzyczny!

Ponieważ TRADYCJA to takie imię planujemy w sobotni wieczór TRADYCYJNY poczęstunek.
Będziemy spożywać jedynie to, co zrobiły osobiście nasze ręce. 
Prosimy więc o przywiezienie własnych przetworów, takich jak: ogórki, grzybki, papryki, kompoty, NALEWKI, domowe piwo, ciasto domowe, domowy chleb i co Wam jeszcze do głowy wpadnie.

UWAGA!
IMPREZA TYLKO DLA CZŁONKÓW STOWARZYSZENIA





piątek, 9 września 2016

LEŚNE HARCE - impreza dziecięca

W dniach 16-18 września organizujemy kolejną bombową imprezę dla dzieci.

Będziemy wspólnie włóczyć się po lesie, poznawać okolice chatki, obcować z przyrodą.
(Koniecznie zabierzcie ze sobą wygodne buty, kurtki przeciwdeszczowe, ciepłe ubrania - noce są już bardzo chłodne).
Jak zawsze - wspólne posiłki, ognisko, świeże powietrze, przestrzeń i dobra zabawa!


Zgłoszenia na imprezę prosimy kierować do Siwej (Justyna Byczek - Różycka):
https://www.facebook.com/justyna.byczekrozycka?fref=ts
lub można pisać wiadomości na profilu chatkowym, ewentualnie maile.
Ave!

poniedziałek, 25 lipca 2016

Muzyczny weekend na Skalance

\
Termin: 2-4 września 2016


Bo w górach jest wszystko co kocham....


Będzie dużo muzyki niekoniecznie zwanej poezją śpiewaną, wspaniała atmosfera i sporo gości!
W sobotę zagrają dla nas:
*Stonage Full Of Sun - w ich muzyce słychać echa ciężkich brzmień southern metalu, ale też pogłos leniwego przygrywania do południowego słońca. 
*Nie Lubię Poniedziałków - grają repertuar balladowy, głównie covery w językach niepolskich.
*Pieniądze - słyszeliści kiedyś w górach stary dobry punk?:)
*Mały Lekki Ojciec - z jednej strony "tradycyjne" instrumentarium i statyka, z drugiej - niesłychana dawka dziwnej, spokojnej energii.
*Piotr Zajdek - gitarzysta grający tak zwany Finger Style. Akustyczne zacięcie, odmienne charakterem od elektrycznych eksperymentówto dla niego równoległa, alternatywna przestrzeń do wyrażania się.
* Nocny Lot - folkowy repertuar zagrany z rockową ambicją i odrobiną bluesowego feelingu. Piosenki z Trójmiasta, górskich szlaków i odmętów wyobraźni
* oraz dużo muzykowania poza sceną.
UWAGA!
Koniecznie zabierz NAMIOT oraz baniaczek wody!
Ave

niedziela, 24 lipca 2016

Goście, goście..



Francuski nalot na Skalankę mamy już za sobą. Było wspaniale. 
Grupa udająca się docelowo do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży była świetnie zorganizowana. 
To oczywiście ułatwiło nam zrealizowanie całego planu ugoszczenia ich na Skalance. 
Uśmiechnięci, rozbawieni, grzeczni, a nawet dość...imprezowi. Wieczór spędzony na śpiewaniu światowych przebojów w trzech językach będziemy długo wspominać.

 





No i oczywiście wspólne śpiewanie francuskiego przeboju "Champ Elysees". Zobaczcie i posłuchajcie koniecznie:)





środa, 20 lipca 2016

4.06.2016. Skalankowy Dzień Dziecka


Tegoroczna edycja skalankowego Dnia Dziecka przybrała odmienną formę niż w latach poprzednich, gdyż postanowiono zafundować dzieciakom całodniową wycieczkę w plener.

Celem wycieczki stał się zespół wąwozów wyrzeźbionych przez górskie potoki u podnóża masywu Wielkiego Rozsutca, zwany Janosikowymi Dierami. Janosikowe – bo wg legendy w tych wąwozach miał swoją kryjówkę sławetny rozbójnik Janosikiem zwany. Diery – bo po słowacku to słowo oznacza: dziury, otwory. Czyli: skalne jaskinie, wąwozy. 

Po skalankowym śniadaniu cała ekipa zapakowana w kilka samochodów wyruszyła ok. 10.00 w kierunku Stefanovej, która to osada rozłożona jest u podnóza północno-wschodniej części krywańskiego pasma Małej Fatry – będąc tym samym znakomitym miejscem wypadowym zarówno w Diery, jak i na oba Rozsutce, Stoha i Południowy Gruń. Po ok. 1,5 godzinie jazdy wycieczkowicze dotarli na miejsce i ruszyli z parkingu żółtym szlakiem w kierunku polany Podżiar. Nad parkingiem góruje imponująca panorama Wielkiego Rozsutca.



Półgodzinny spacer był dobrą rozgrzewką, po której dzieciaki wraz z opiekunami rozłożyły się na trawie, by spożyć drugie śniadanie. Stojący tam polny bufet uraczył jednych kawą, innych kofolą.






Dzień był przyjemnie ciepły i słoneczny, ale prognozy zapowiadały prawdopodobieństwo burzy, więc popasu nie należało zbytnio przedłużać. Dlatego po przełknięciu ostatnich kęsów i chwili relaksu trzeba było ruszyć w drogę, by wycieczki nie zepsuł ewentualny deszcz.
Na pierwszy ogień poszedł wąwóz zwany "Dolne Diery". Pewnie dlatego, że położony jest niżej niż pozostałe. To jedyny, który trzeba było przejść wzdłuż nurtu strumienia – więc ścieżka cały czas stopniowo opadała. Prowadzi tam niebieski szlak biegnący do Białego Potoku. Szeroka dolina szybko zwęża się w wąwóz, ukazując wapienną strukturę tworzących go skał. 



Ścieżka kilkakrotnie przecina tam strumień, pokonując go za pomocą kładeczek i pomostków, a w kilku miejscach gdzie nieco stromiej – zamocowane są łańcuchy, którymi można sobie pomóc w pokonywaniu trudniejszych odcinków.



Oczywiście – dla dzieciaków każdy kawałek łańcucha był wielką frajdą :). Jak i pojawiające się stopniowo progi wodne:.



Ale prawdziwe atrakcje pojawiły się nieco później: obiecane mostki, drabinki i całkiem już pokaźne wodospady.




W każdym co ciekawszym miejscu trzeba było zrobić postój, by nacieszyć oczy widokiem i popełnić foto-sesję. 

Po kilkudziesięciu minutach skalankowa gromadka dotarła do miejsca zwanego Ostrvne – to punkt styku trzech wąwozów. Dolne Diery przechodzą tam kilkumetrowym skalnym tunelem w koleny wąwóz, otwierający się kilkaset metrów dalej w dolinę Białego Potoku, zaś na prawo do tego węzła zaczyna się kolejny wąwóz zwany: Nove Diery. 




"Nowe" dlatego, że otwarte dla ruchu turystycznego dużo później niż dwa pierwsze. Na tej krzyżówce zaczyna się żółty szlak, który przez Nove Diery prowadzi turystów na powrót do polany Podżiar.
Tu idzie się już w górę strumienia, jest dużo większe nachylenie terenu, które pokonuje się za pomocą systemu efektownych drabinek i kładeczek, a w swej początkowej części wąwóz jest bardzo wąski. Tak, że trzeba się chwilami mocno przytulić do skały, by się przecisnąć.



A wszystko to ozdobione wieloma kilkumetrowej długości wodospadami, często łączącymi się w dłuższe jeszcze kaskady.



Nie dziwi więc, że na tym odcinku ekscytacja dzieci - i nie tylko ;) - była już mocno rozgrzana. Po pokonaniu ostatniej drabinki teren się wypłaszcza i po paru chwilach jest idealne miejsce na odpoczynek i małe co nieco. 



Po krótkiej przerwie wycieczka - idąc za szlakiem – zmieniła kierunek marszu o 180 stopni i opuszczając strumień ruszyła ostro w górę ścieżką wspinającą się na prawą ścianę wąwozu. Dość pod górkę, więc peleton się nieco rozciągnął i była szansa na złapanie lekkiej zadyszki :D 
Za to po drodze są – zabezpieczone barierkami – trzy "wyhliadki" czyli: punkty widokowe, z których można zapuścić żurawia w dół ściany wąwozu, z całkiem imponującej już wysokości.


Ostatecznie ścieżka prowadzi do punktu wyjścia, zamykając pętlę.
Gdy peleton się na powrót scalił trzeba było wykonać roboczą naradę, gdyż część uczestników odczuwała już zmęczenie, część zaś czuła jeszcze niedosyt i przebierała nózkami by przejść jeszcze drugą pętlę.
Po krótkich pertraktacjach ustalono kto już schodzi do Stefanovej. Reszta ruszyła niebieskim szlakiem w Horne Diery. Horne – czyli: górne. Pewnie dlatego, że są wyżej niż pozostałe ;)

Tu także idzie się pod górę – przeciwnie do kierunku potoku, więc każdy wodospad jest dobrze widoczny i można sobie cykać efektowne fotki.




W Hornych Dierach także nie brakuje łańcuszków, kładeczek i drabinek, więc dzieciarnia wytrwale i z dumą pokonywała ten "tor przeszkód".


 

Po dojściu do punktu zwanego Pod Palenicou trzeba było zrobić nawrót. Tam Horne Diery jeszcze się nie kończą, i ciągną się jeszcze dalej, by w końcu wyjść na polanę Pod Tanecnicou, ale to by już była zbyt długa trasa. Wrażeń dzieci miały już dość, więc zmieniwszy kolor szlaku na zielony trzeba było jeszcze trochę pod górę dreptać na kopczyk o nazwie Pod Poludnovymi skalami, 




by potem dość stromym zejściem opaść na sedlo Vrchpodżiar. Na zejściu czekała jeszcze dodatkowa atrakcja w postaci sporego błotka. Dzięki niemu trzeba było jeszcze stoczyć zaciętą walkę z grawitacją, a i tak niejedna pupa zaliczyła glebę ozdabiając się efektownymi błotnymi aplikacjami :)

    


Po wyjściu z lasu była jeszcze ostatnia szansa nacieszyć oczy "okolicznościami przyrody"







a potem już zostało tylko żółtym szlakiem wrócić do Stefanovej.
W tamtejszej pizzerii można było nasycić brzuchy i wrócić na parking, gdzie czekała reszta ekipy.
Obowiązkowo trzeba było jeszcze wykonać pamiątkowe grupowe zdjęcie, by uwiecznić wszystkich uczestników




Po drodze wycieczka zatrzymała się jeszcze na chwilę w Terchovej, by przyjrzeć się z bliska słynnemu pomnikowi sławetnego zbója Janosika



a potem już cała gromada ruszyła w drogę powrotną, by dobrym już wieczorem ok. 21.00 wrócić na Skalankę.



Wydarzenia opisał: kierownik zamieszania: Grochu.